Gundam – japoński Star Trek

4 Dec

Gundam jest dla Japończyków tym, co Star Trek i Gwiezdne Wojny dla Amerykanów – kultową serią Sci-Fi, która po dziś dzień otrzymuje coraz to nowsze odsłony. I zresztą nie tylko dla nich samych – w wielkich robotach z tego megawersum zakochali się też odbiorcy z Zachodu, wliczając w nich nawet członków Linkin Park. Nie tak dawno temu, pierwszy z Gundamów trafił nawet do filmu Ready Player One, będącego jednym wielkim zlepkiem odniesień.

W przeciwieństwie do Gwiezdnych Wojen czy Star Treka, Gundam nie jest jednak Space Operą – seria ta stawia bowiem na silny realizm. Co jest w niej takiego specjalnego, że od 1979 roku wciąż porywa kolejne pokolenia widzów? Odpowiedź jest tu znacznie bardziej złożona, niż pierwszy rzut oka na serię mógłby to zwiastować.

Wielkie roboty, jeszcze więcej polityki i filozofii

Gundam to przede wszystkim tytuł wojenny. A raczej antywojenny, ponieważ każda seria trzyma się zasadniczego morału, jakim jest to, że najgorszym wynalazkiem człowieka jest konflikt, w wyniku którego w imię tchórzliwych elit walczyć i ginąć muszą zwykli ludzie. Seria nie podąża zresztą jednym kanonem – od 1993 roku, autorzy postanowili produkować także serie miejące miejsce w swoich własnych zamkniętych rzeczywistościach, co umożliwia rozpoczęcie oglądania także od nich, oraz pozwala na przedstawienie różnych historii, które nie mogłyby istnieć podczas głównej osi czasowej, do której przynależy pierwszy sezon oraz jego sequele.

 

Otrzymujemy zatem serię post apokaliptyczną, hołd złożony filmom o sztukach walki, tytuł umieszczony w realiach bardziej zbliżonych do naszych i tak dalej. Sprawia to, że każdy kolejny sezon potrafi czymś zaskoczyć. Gundam to jednak nie tyle seria o walkach wielkich humanoidalnych maszyn, a historia ludzi, którzy zmuszeni są brać udział w wojnie. Między walkami potrafi minąć zresztą kilka odcinków, podczas których poznajemy bohaterów po obu stronach barykady. Znakiem szczególnym serii jest bowiem to, że opiera się ona na szarej mentalności – po każdej stronie mamy ludzi dobrych i złych, co jest mocnym kontrastem w przypadku, powiedzmy, Gwiezdnych Wojen. I bardzo dobrze – solidne historie zawsze są mile widziane, a jeśli dodatkowo okrasimy je też walkami mechów, to jeszcze lepiej.